» Review Summary
mCubed… T-Balancer bigNG. Podwójna alternatywa?
» Review
mCubed… T-Balancer bigNG. Podwójna alternatywa?
Poszukując rozwiązania, które pomogłoby mi zasilić i regulować dwie pompki w moim układzie trafiłem na mało znany na naszym rynku produkt jakim jest T-Balancer bigNG. To, co mnie do niego przyciągnęło to obiecywana przez producenta możliwość obciążenia każdego z czterech kanałów aż do 20W. W praktyce – możliwość takiego obciążenia pozwala na podłączenie nawet czterech pompek do T-Balancera. Jednak tylko w teorii, ponieważ maksymalne obciążenie to w sumie 40W. To jednak spokojnie wystarczy do podpięcia i regulowania dwóch pompek typu Laing DDC. Czy będzie to więc podwójna alternatywa dla Aquaero i Poweradjust? Aquaero wymaga przecież dokupienia dodatkowego modułu aby zasilić pompkę (Powerbooster) a Poweradjust jest w stanie obsłużyć tylko jedną pompkę. Będąc posiadaczem obu miałem możliwość bezpośredniego porównania tych produktów. No ale do rzeczy…
Rzut okiem
T-Balancer bigNG dotarł do mnie w białym kartonowym pudełku, które poza małą naklejką z boku za nic nie zdradzało zawartości, która przecież miała być bardzo ciekawa. I taka była w rzeczywistości:
Samo urządzenie to mała zielona płytka PCB o wymiarach 87x87mm “obarczona” niewielkim czarnym radiatorem i wyposażona w kilkanaście złącz. Szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś większego i bardziej “spektakularnego” ale jak życie pokazuje małe też może być wielkie więc nie uprzedzałem się od razu.
Wewnątrz pudełka obok samego urządzenia znaleźć można sporo ciekawych rzeczy. Zaczynając od okablowania mamy tu wewnętrzny kabel USB do połączenia z płytą główną, cztery analogowe czujniki temperatury, dwa cyfrowe czujniki temperatury oraz kabelek opisany jako RPM czyli umożliwiający podpięcie T-Balancera pod płytę główną i monitorowanie obrotów zewnętrznym i niezależnym oprogramowaniem typu SpeedFan czy Everest.
Tu niestety ujawniła się moja natura estety i ponarzekałem trochę na fakt, że praktycznie każdy z kabli wygląda inaczej – szary, czarny, żółty, gładki, pleciony… Czy naprawdę takim problemem jest zrobienie wszystkich kabli w jednym “stylu”? Czy nie mogłyby być wszystkie czarne? Zdecydowanie ułatwiłoby to życie estetom. Szczególnie takim jak ja
Poza kablami w opakowaniu znajdziemy dwie nakładki z przezroczystej pleksi (czyli niby obudowę urządzenia), śrubki i dystanse do jej montażu, białe plastikowe uchwyty pozwalające na montaż urządzenia w zatoce 3,5″ (czy też śledzia z dziurką, do którego również urządzenie można przykręcić i zamontować w miejsce karty rozszerzeń). Są też gumowe stopki, opaski samozaciskowe do kabli, CD z oprogramowaniem i ładnie wyglądająca, kolorowa i wydrukowana na dobrym papierze instrukcja obsługi. Niestety tylko po angielsku.
Wróćmy do samego urządzenia. Płytka PCB jest dokładnie opisana więc nikt nie powinien mieć problemu z podłączeniem żadnego z kabelków. To ogromny plus. Tym bardziej, że instrukcja gdzieś może się zapodziać, a podłączając takie urządzenie zazwyczaj mamy wyłączony komputer więc zasoby internetu nam nie pomogą. Tutaj problem jest rozwiązany. Każde złącze zostało bowiem dokładnie opisane. Opisy złącz dodałem więc tylko dla zasady.
Zaczynając od dołu:
1. Wewnętrzne złącze USB a nad nim czteropinowe złącze RPM umożliwiające podłączenie kabelków przekazujących do płyty głównej informację o ilości obrotów podłączonych wentylatorów (pompek). Pozwala to na monitorowanie obrotów za pomocą zewnętrznego oprogramowania o czym już wcześniej wspominałem
2. Złącze zasilania – standardowy molex
3. Złącza wentylatorów (pompek) – 4 kanały
4. Złącza analogowych czujników temperatury - 4
5. Złącza cyfrowych czujników temperatury - 2
6. Złącze diody sygnalizacyjnej (brak w zestawie)
7. Zewnętrzne złącze USB (brak kabla w zestawie)
Dioda sygnalizacyjna to dość ciekawa opcja. Można tu podpiąć dokładnie taką samą diodę jaką podpinamy do płyty głównej (np. HDD). Informuje ona o prawidłowej pracy urządzenia emitując pulsujące światło.
Radiator przykręcony jest na dwie śrubki. Jest dość mały jak na tak duże obciążenie, które obiecuje producent, zobaczymy jak się sprawdza przy dużym obciążeniu. Sama płytka sprawia dość sympatyczne wrażenie mimo, że jest bardzo mała. Wygląda jednak na solidnie wykonaną. No ale dość już o wyglądzie zewnętrznym, w końcu nie to jest w tym wypadku najważniejsze. Czas przejść do montażu i testów.
Poniżej możecie zobaczyć jakie trzy sposoby montażu proponuje producent:
Ja postanowiłem nie przykręcać urządzenia ani do zatok ani do śledzia ale zamontować mu oba kawałki pleksi, dodać gumowe nóżki i luzem umieścić w obudowie. Pozwoliło mi to w każdej chwili wyjąć urządzenie i coś podłączyć lub odłączyć. Oczywiście musiałem poprawić fabrykę i użyć własnych śrubek
Podłączanie i instalacja
Zgodnie z zaleceniami producenta zanim podłączyłem urządzenie zainstalowałem najpierw oprogramowanie i sterowniki. Tutaj małe rozczarowanie, bo poszukiwania nowego softu na stronie producenta spełzły na niczym. Ostatnia wersja pochodzi z grudnia 2008 roku i według opisu na stronie internetowej jest przeznaczona do systemów Windows 98, 2000, XP i XP64… (???). A gdzie Vista? Mogłem się więc spodziewać problemów, ponieważ zamierzałem zainstalować urządzenie na Windows 7 w wersji 64 bitowej.
W pierwszej kolejności podłączyłem zasilanie oraz wentylatory, żeby sprawdzić czy urządzenie działa. Działało. Spod radiatora wesoło mrugała do mnie czerwona dioda oznaczająca, że wszystko jest OK. Sygnał świetlny rozbłyskuje na mniej więcej sekundę w odstępach pięciosekundowych.
Następnie chciałem podłączyć pompkę… i kolejny fail. Brak odpowiedniego kabelka, którym mógłbym podłączyć DDC 1T. Co prawda urządzenie jest przeznaczone głównie do obsługi wentylatorów ale producent rozpisuje się na temat obsługi pompki (wspomina też o Laingu), więc przydałoby się dołączyć odpowiedni kabel do popularnej pompki. Urządzenia OCZ czy Black Watera są zasilane z 3pin więc w ich przypadku nie ma problemu, Laing fabrycznie zasilany jest z molexa i ma dodatkowo rozgałęzienie z odczytem obrotów, więc kabelek trzeba było dorobić. Nic trudnego – kawałek 3-żyłowego kabla, wtyk molex i dwa wtyki 3-pinowe. 5 minut i gotowe.
Po podłączeniu pompki i uruchomieniu komputera zauważyłem, że napięcie podawane jest stopniowo, czyli pompka rozpędza się w 2-3 sekundy a nie od razu startuje pełną mocą. Generalnie nie jest to żaden problem ale ciekawostka. Ciekawie wyglądało to w momencie gdy do urządzenia podpiąłem katody – po uruchomieniu robiło się coraz jaśniej i jaśniej.
Przyszedł czas na połączenie USB. I tu zaczęły się schody. Najpierw połączyłem złączem wewnętrznym bezpośrednio do płyty głównej. Niestety podczas ładowania systemu pojawił się niebieski ekran. Kilka prób – to samo. Kabel USB podłączony był zgodnie z instrukcją, ale postanowiłem go odwrócić. System wystartował ale nie znalazł urządzenia. Bez wyłączania systemu odpiąłem kabel od płyty głównej i obróciłem go (nie polecam powtarzać tej czynności). System znalazł urządzenie i zainstalował. Oprogramowanie jednak nadal go nie widziało… Restart. I znów niebieski ekran podczas ładowania systemu… Zacząłem się wkurzać. Odpiąłem kabel od płyty, uruchomiłem komputer i po załadowaniu systemu podpiąłem go ponownie. Oprogramowanie rozpoznało urządzenie więc pomyślałem, że kolejny restart nie zaszkodzi. Niestety. Znów było to samo. Zdesperowany wyciągnąłem z szuflady zewnętrzny kabel USB od drukarki i podpiąłem T-Balancera pod zewnętrzne gniazdo z tyłu komputera. Restart i wszystko OK. Dopiero po kilku dniach przyszło mi do głowy, że problemem mogą być niezaktualizowane sterowniki USB do płyty głównej. Po ich aktualizacji i ponownym połączeniu bezpośrednio do płyty od dłuższego czasu jest wszystko OK. Podejrzewam więc, że problem leżał tutaj choć system operacyjny też mógł wpływać na te błędy.
Oprogramowanie
T-Balancer Navigator, bo tak nazywa się oprogramowanie do tego urządzenia, to niekończąca się opowieść. Lista opcji, które można ustawić, regulować, wyświetlać i nie wiadomo co jeszcze, jest naprawdę bardzo długa. Powiedziałbym, że zakładek jest tak dużo, że ciężko się w tym wszystkim połapać i chyba wiele osób ze mną by się zgodziło. Absolutnie nie mogę nazwać tego oprogramowania intuicyjnym czy prostym w obsłudze. Jest wręcz odwrotnie – jest piekielnie pogmatwane i kompletnie nieprzyjazne. Ma jednak jedną ogromną zaletę, która to wszystko spycha na daleki plan – niewyobrażalna funkcjonalność. Znalazłem w nim tak ciekawe funkcje, że nawet do głowy by mi nie przyszło, że można by użyć ich w tego typu kontrolerze. Zacznijmy jednak od początku.
T-Balancer Navigator to maleńkie okienko z rozwijalną listą funkcji i kilkoma programowalnymi przyciskami w pasku bocznym. Posiada wbudowanego asystenta, który podpowiada różne rozwiązania dotyczące urządzenia i oprogramowania.
Po lewej stronie głównego okienka mamy 5 kolorowych programowalnych przycisków. Mamy możliwość zaprogramowania tu szybkiego dostępu do dowolnej funkcji programu, co jest bardzo przydatne. Pod przyciskami jesteśmy informowani o nieprawidłowościach – alarmowy wykrzyknik.
Konfiguracja
Konfigurowanie urządzenia rozpoczynamy od ustawień cyfrowych czujników temperatury. W komplecie dostajemy dwa czujniki, w praktyce jednak program może obsłużyć ich aż 8.
Klikając na konkretny czujnik mamy możliwość skalibrowania go, zmiany skali (Celsjus, Fahrenheit, Kelvin), przypisania czujników do kanałów wentylatorów czy też zmiany nazwy. Każdemu z nich możemy nadać nazwę aby w ten sposób móc rozpoznać, który czujnik bada temperaturę którego podzespołu (elementu). Jest też małe okienko wyświetlające temperatury z wszystkich czujników.
Przechodząc dalej możemy zająć się konfiguracją czujników analogowych. Tutaj obsługa jest dokładnie taka sama jak w przypadku czujników cyfrowych. Również możemy zmieniać nazwy, kalibrować je czy przypisywać do konkretnych kanałów. Oprogramowanie może obsłużyć znacznie więcej czujników analogowych niż 4 dołączone, wymaga to jednak dodatkowych modułów np. miniNG lub sensor huba (o nich potem).
Zakładka Assignment daje możliwość przypisania konkretnych czujników do konkretnych kanałów. Można to zrobić przypisując 1 czujnik do 1 kanału, ale również w trybie Matrix, w prosty sposób przypisać do 1 kanału po kilka czujników.
Przejdźmy do najważniejszego czyli do konfiguracji kanałów. Zakładka Fan channel pozwala na dość rozbudowaną konfigurację kanałów wentylatorów (pompek). Podobnie jak w przypadku czujników temperatury, każdemu z kanałów możemy oczywiście nadać własną nazwę.
Wchodząc do konfiguracji konkretnego kanału opcji jest znacznie więcej. Mamy podgląd na aktualną moc kanału, napięcie oraz obroty. Możemy tutaj ustawić wentylator czy pompkę manualnie lub też za pomocą kilku prostych ustawień sprawić, że regulacja będzie w pełni automatyczna i zależna od temperatury.
Warto tutaj zwrócić uwagę na fakt, że T-Balancer “startuje” od napięcia 4V, co oznacza, że zejście poniżej tego napięcia jest niemożliwe. Ustawienie kanału na 1% oznacza napięcie nieco powyżej 4V.
Aby panel mógł w pełni automatycznie sterować kanałami sugerując się temperaturą musimy wykonać kilka ustawień. Definiujemy krytyczną temperaturę dla danego czujnika przypisanego do kanału. W zakładce „Response curve editor” mamy możliwość bardzo precyzyjnego zaprogramowania zachowania się wentylatora czy pompki w zależności od temperatury. Mamy aż 7 pól, w które wpisujemy wartości temperatury a poniżej % mocy z jaką ma pracować wentylator czy pompka po jej osiągnięciu. Prawda, że proste? Ale jednocześnie jakie rewelacyjne! Takie samo programowanie można wykonać niezależnie dla każdego kanału.
Mało tego. Jest możliwość takiego ustawienia, aby urządzenie po wykryciu konkretnej temperatury samo wybrało tryb pracy spośród zaprogramowanych ustawień typu slow, normal, agressive etc., lub też stworzonego własnego ustawienia dla danego kanału. Jest też oczywiście możliwość ręcznej konfiguracji zachowania wentylatorów względem czujników temperatury. Ustawień jest po prostu bez liku.
Jak widać na screenach oprogramowanie może jednocześnie obsługiwać podpięty model miniNG. Niestety tego urządzonka nie miałem możliwości przetestować. A szkoda. Po kilku godzinach pracy z BigNG okazało się jednak, że nie tylko miniNG by się tutaj przydał. Dowiedziałem się o tym w momencie kiedy dotarłem do zakładki czujników przepływu. Do tej pory zastanawiałem się tylko gdzie ten czujnik podpiąć? Kombinowałem, kombinowałem… i zajrzałem w końcu na stronę producenta. To co tam wyczytałem dodało kolejny minus do tego urządzenia. Otóż flowmeter można podpiąć tylko i wyłącznie za pomocą dodatkowej płytki, która nazywa się Analog Sensor Hub i kosztuje dodatkowe 60-70$ (mniej więcej). Spodziewałem się, że BigNG będzie obsługiwał przepływomierz bez żadnych dodatków ale jak widać się przeliczyłem. Screeny z obsługi są więc tylko informacyjne.
W zakładce Operation modes mamy powtórzone możliwości ustawień, które znajdują się w zakładkach poszczególnych kanałów.
Extended settings natomiast pozwala nam na dodatkowe ustawienia związane głównie z wentylatorami. Mamy tutaj między innymi możliwość ustawienia częstotliwości odczytów, wykrycia zatrzymania się wentylatorów czy – co ciekawe – inwersji napięcia. Tutaj też dokonamy update firmware’u urządzenia.
Zakładka Alarm pełni rolę głównie informacyjną. Możemy tu jednak ustawić opcje alarmu (optyczny, akustyczny) oraz włączyć automatyczne wyłączanie komputera w przypadku alarmu. Ta opcja jest dość ciekawa jednak nie doszedłem do tego w jaki sposób komputer miałby sie wyłączyć. Poza tym, przy tej ilości czujników, alarm włączał się co chwilę, więc ciągłe wyłączanie się komputera nie było zbyt ciekawą perspektywą.
Przeszliśmy przez konfigurację, ale to przecież nie wszystko. Jest tego sporo więcej
Zakładka Software Sensors daje możliwość przypisania sensorów temperatury urządzenia np. do programu SpeedFan. W praktyce nie sprawdziłem tej funkcji ponieważ nie używam SpeedFana ale wydaje się dość interesująca
Monitor to nic innego jak możliwość wyświetlenia na pulpicie podglądu wszystkich sensorów i kanałów. Każde z maleńkich okienek można przesunąć i umieścić w dowolnym miejscu pulpitu. Nie da się jednak ich powiększyć, poszerzyć czy wydłużyć co wydaje się trochę dziwne.
Naciskając zakładkę Panel wyświetlimy z lewej strony panel z pokrętłami do manualnej regulacji kanałami wentylatorów. Pozwala to na szybką regulacje ustawień bez potrzeby wchodzenia w opcje konfiguracji.
Light Blaster jest już dość zaawansowaną funkcją, której tak naprawdę się nie spodziewałem. Daje ona możliwość “alternatywnego” trybu pracy kanałów. W zakładce „Effect Editor” jest możliwość skonfigurowania czterech trybów: double pulse, flicker, on off i sleep bądź też stworzenia własnych. Funkcja pozwala więc na ustawienie zmian napięcia podawanego na kanał w czasie, czyli np. w przedstawionym poniżej trybie „Double Pulse” jest to cykliczne podwójne włączanie i wyłączanie napięcia na kanale z przerwą 1500ms. W praktyce ta funkcja może być bardzo użyteczna np. do odpowietrzania pompki ponieważ mamy tu możliwość ustawienia dowolnego czasu pracy i czasu przerwy, zaprogramowania tego w kilku trybach i włączenia na dowolnym kanale. Super.
Przy zakładce Profiles miałem się nie rozpisywać ale znalazłem pewną ciekawą opcję, o której za chwilkę. Generalnie profile jak profile – jest po prostu możliwość stworzenia i zapisania konkretnego profilu z konkretnymi ustawieniami, nazwania go własną nazwą i tyle. Ciekawostkę jednak kryje zakładka Changing Profiles, w której to poza ustawieniem, który profil ma być ustawiany po uruchomieniu programu, mamy możliwość – uwaga – zaprogramowania automatycznej zmiany profili o określonej przez nas godzinie! Możemy ustawić do pięciu zmian i np. jeśli codziennie o 23.30 idziemy spać a komputer pozostaje włączony, to możemy T-Balancera “nauczyć”, żeby o tej godzinie automatycznie przełączał się na inny (np. cichszy) profil. Ciekawe prawda?
W opcjach nie ma już zbyt wiele dodatkowych ustawień. Mamy ustawienia ogólne, opcje eksportu danych, przechowywania bazy danych, opcje połączenia USB, wybór języka, opcje programowania przycisków po lewej stronie okna itp.
Osobną zakładkę posiada też MiniNG, którego niestety nie miałem okazji przetestować. Ustawienia i opcje są podobne do ustawień BigNG z tym, że jest ich zdecydowanie mniej: czujniki, kanały, tryby pracy i temperatury.
W zakładce Help znajdziemy odnośniki do strony producenta oraz na fora, gdzie możemy znaleźć informacje i uzyskać pomoc dotycząca obsługi urządzenia i oprogramowania.
Testowałem to urządzenie przez kilkanaście dni. Sprawiło mi wiele radości, kilka małych zawodów i przysporzyło kilku małych problemów. Jednak – co ciekawe – bardzo mnie zaintrygowało, szczególnie swoimi dość nietypowymi funkcjami. Testowane było głównie na zewnątrz komputera aby łatwiej było podpinać i odpinać poszczególne kable.
I to wszystko. Uffff…
Podsumowujac
Z czystym sumieniem mogę napisać, że T-Balancer BigNG to bardzo ciekawe urządzenie. Ma kilka minusów, do których można by się przyczepić, np. brak obsługi przepływomierza, mało przyjazne oprogramowanie i kłopoty z połączeniem USB. Ma jednak tyle zalet i możliwości, że spokojnie można go nazwać konkurentem dla Aquaero z Powerboosterem, tym bardziej, że cenowo wypada zdecydowanie korzystniej i ma przy tym możliwość obsługi większej ilości czujników i większego obciążenia kanałów.
Podłączenie dwóch pompek i ich sterowanie za pomocą Navigatora to świetna sprawa. Rozwiązuje to kłopot sterowania pompkami w układach z dwoma obiegami. Radiator kontrolera nagrzewa się przy tym tylko trochę. Dodatkowe możliwości jakie daje oprogramowanie są wręcz niesamowite. To, że jest ono mało intuicyjne i dość kłopotliwe w obsłudze można odsunąć na bok, jeśli spojrzy się na ogrom możliwości jaki jest w stanie nam zaoferować. Umówmy się – większości ustawień dokonamy zaraz na początku i po kilku zmianach i prawidłowym skonfigurowaniu czujników i kanałów, program może działać w tle, a wtedy jego obsługa nie jest już istotna.
Urządzenie jest na tyle małe, że można je schować w każdej obudowie. Wygląda jak wygląda, mi się podoba, zresztą w tym wypadku nie jest to az tak istotne. Liczą się możliwości, a tych jest dużo. Producent daje możliwość rozbudowy BigNG o dodatkowe elementy jak np. wspomniany miniNG czy Analog Sensor Hub, które zwiększają możliwości o obsługę dodatkowych czujników temperatury, przpływomierzy czy też kanałów wentylatorów. Te dodatki jednak trochę kosztują. Jeśli więc nie planujemy montowania przepływomierza w naszym układzie, BigNG powinien nam w zupełności wystarczyć.
T-Balancer BigNG to doskonała alternatywa dla produktów Aquacomputer. Rzekłbym – podwójna alternatywa. Łączy w sobie zalety Aquaero i Poweradjust, a po dokupieniu Analog Sensor Hub jego funkcjonalność znacznie wzrasta. Nie ma co prawda wyświetlacza, ale producent daje możliwość jego dokupienia. Jego zdecydowaną przewagą jest za to obciążalność kanałów czyli możliwość podłączenia np. dwóch pompek. Nie pokuszę się o stwierdzenie, że jest lepszy czy gorszy od Aquaero, jest po prostu inny i może dostarczyć użytkownikowi wiele frajdy i możliwości. Mogę za to polecić go z czystym sumieniem każdemu, kto poszukuje wielofunkcyjnego kontrolera z dużymi możliwościami. Polecam!
Cena: około 300zł
Strona producenta: http://www.t-balancer.com/english/index.htm
» 8 Komentarze
» Dodaj wpis
Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.























































Świetna recenzja
Zamontuję Aquaero u siebie i porównam sobie
Gratuluję
Pełna profeska:)
takie recki lubię, konkretnie i na temat
świetnie Screamer.
co do T-Balancera… hmmm ciekawy produkt, ciekawe oprogramowanie, szkoda tylko, że nie aktualizowane. umówmy się, że takich kontrolerów nie kupuje się na parę miesięcy, tylko na parę lat i warto by było, aby producent zadbał o rozwój swojego produktu. ale na plus przemawia fakt, że jest tańszy od Aquarero.
Yep, recka niczego sobie
Widać, że trochę pracy i cierpliwości w nią włożono
Muszę powiedzieć, że ciekawe urządzenie. Mam na nie już chętkę od jakiegoś czasu – nie potrzebuje wyświetlacza i cena – ale miałem pewne obawy. Wszystko zostało wytłumaczone więc pewnie kupię
Dzięki za tą reckę Screamer
Pełna profeska
Witam, o co dokładnie chodzi z tymi sterami do USB?? Mam balancera, pod vista nie bylo problemów, pod 7 widze niebieskie paskudztwa przy starcie i podlaczonym balancerze, probowalem rozne porty, non stop to samo
Dzieki na info.
Pozdrawiam
W zasadzie producent nie udostępnia nowych sterowników i przy systemach nowszych niż XP mogą (teoretycznie) pojawić się problemy. Ja miałem trochę problemów ale po uaktualnieniu sterowników USB płyty głównej i ponownym zainstalowaniu softu, wszystko działa bez zarzutu.
Czy raz ustawione może działać bez podłańczania do USB, czy za każdym razem przy starcie systemu wczytuje ustawienia ?